maja 30, 2019

Rockowy romans...

Rockowy romans...
Książka, przy której płakałam już na samym początku, musi być dobra. Jak było razem?

Mowa tu oczywiście o „My forever Girl” - Heidi McLaughlin.



Od razu Wam powiem, że do przeczytania jej skusiła mnie sama okładka. Jestem wzrokowcem i gdy tylko zobaczę coś, co mi się spodoba, od razu wiem, że ta lektura musi znaleźć się na mojej małej półce.

Poznajemy tutaj Liana, który opuścił swoje rodzinne strony, by spełniać marzenia. Miał plan zostać muzykiem. Tak też się stało. Wyjeżdżając zaraz po szkolnych latach, zostawił swoją miłość, dziewczynę o imieniu Josie. Od tamtego czasu nie utrzymywali żadnych kontaktów. Jednak, gdy ginie ich wspólny przyjaciel mężczyzna postanawia zjawić się na pogrzebie. Josie ma nadzieję, że on jednak się nie zjawi. Trudno byłoby jej ukryć fakt, że kilka lat temu urodziła jego potomka.

Liam to chłopak, któremu udało się spełnić marzenia i odnosi same sukcesy w muzyce.

Za to Josie jest dziewczyną, która bardzo dużo w życiu przeszła. Do tego sama wychowuje dziecko.

Mogłoby się wydawać, że będzie teraz jak w bajce. Liam przyjechał, spotkał się z Josie. Jednak tutaj nie ma „żyli długo i szczęśliwie” przynajmniej na razie.

„-Ej, Jojo? - woła. - Tak?- Kiedyś się z tobą ożenię.”

Sama fabuła nie kreci się tylko i wyłącznie wokół dwójki głównych bohaterów. Nie jest to typowy romans, gdzie dwie osoby się spotykają, a reszta historii opiera się głównie na erotyzmie i miło spędzonym czasie. Mamy tutaj wiele emocji między innymi żal, smutek, nieporozumienie, ale także i radość. Historia jest bardzo życiowa i można powiedzieć, że „swojska". To, co przytrafiło się tej dwójce mogło spotkać każdego z nas.

Nie można być złym na Liama, który podjął taką, a nie inną decyzję, bez rozmowy ze swoją ukochaną. Jest on tylko człowiekiem, który popełnia błędy, myli się, a niejednokrotnie podejmuje decyzję, które nie zawsze są dobre. Josie wychowuje sama dziecko, którego ojcem jest Liam. Na nią też nie możemy być źli. Za co? Że nie powiedziała mu, że został ojcem? Była młoda i nie sądziła, że ta wiadomość coś zmieni. Bała się również reakcji chłopaka. Jak każda z nas.


Wiem, że ona mnie nienawidzi. Sam siebie nienawidzę.”

Co więcej, mogę powiedzieć? Książka pisana jest z dwóch stron. Na przemian czytamy wersje Liama i Josie. Historia jest życiowa i niesie z sobą dużo ważnych tematów. Pokazuje nam, że mimo tego, że popełniamy masę błędów w życiu i podejmujemy, ale decyzję to w końcu wszystko może się dobrze skończyć. Podoba mi się w książce również to, że mamy tu przebłyski retrospekcji dzięki, której poznajemy to, co działo się wcześniej.

Za przeczytanie tej powieści dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.

maja 30, 2019

Z bronią w ręku

Z bronią w ręku
Ryzyko, niebezpieczeństwo, humor i to wszystko na tle świetnego romansu.
.
Wszystko to znajdziecie w książce "Niebezpieczna gra", której autorką jest młoda i utalentowana pisarka Emilia Wituszyńska. Jest to jej debiut w formie papierowej. Jest znana głównie książek w wersji online, dostępnych na WordPress.


Opis wydawnictwa:


Połączenie ostrego "Pitbulla” i seksownych kryminałów Pauliny Świst!



Kobieta jest jak broń. Nie wolno się nią bawić.



Weronika to jedna z najlepszych policjantek w wydziale kryminalnym stołecznej policji. Jej karierę przerywa dramatyczna akcja, w której traci partnera. Od tej chwili jej życie całkowicie się zmienia. Nieoczekiwanie kobieta dostaje zadanie, które wykonać może tylko ona.

W Wilanowie znaleziono zwłoki kandydata na urząd premiera, a jedynym świadkiem zdarzenia jest znany i zabójczo przystojny aktor Przemysław Rej. Niestety gwiazdor nic nie pamięta, a dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona, mężczyzna potrzebuje całodobowej ochrony.

Aby nie wzbudzać podejrzeń, Weronika i Rej muszą udawać parę. Wkrótce okaże się, że mężczyzna nie mówi całej prawdy, a na jaw wychodzą kolejne sekrety. Oboje zostają wplątani w niebezpieczną grę, w której stawką będzie nie tylko życie.

,, – Ile jej zapłaciłeś? – W ogóle nie zawracaj sobie nią głowy. Wcale nie tak dużo.– Co znaczy ,, nie tak dużo ,,? Później będę Cię spłacać jak kredyt hipoteczny…(..) ,,



Główna bohaterka Weronika, podczas jednej z akcji policyjnych traci partnera. Obwinia się o jego śmierć. Przez tą całą sytuację traci kontrolę nad swoim życiem i topi swoje smutki w alkoholu. Gdy po tym wszystkim dostaje zadanie, w którym musi ochraniać znanego aktora, który jest świadkiem morderstwa, traktuje to jak każda inna pracę. Jednak w niej musi udawać dziewczynę przystojnego Reja.

Historia jest bardzo świeża i inna niż wszystkie, które czytałam. Zabawne dialogi, droczenie się między sobą głównych bohaterów, a także zadanie do wykonania, które przyniesie wiele niebezpieczeństw. Ani razu nie odczułam, że czytam autorski debiut. Świetna stylistyka, genialne dialogi i fabuła, która co rusz zaskakuje nowym zwrotem akcji.

Książka przyciągnęła mnie już na wstępie swoją okładka, a także krótkim, ale ciekawym opisem. Jeżeli szukacie lektury, która wciągnie Was na dłużej, a do tego ma w sobie połączenie tajemnicy, romansu, a także humoru musicie po nią sięgnąć. 





 Bardzo spodobał mi się pomysł na promocję książki.
Moje przerażenie w oczach, gdy łuski od broni wypadły z paczki, 
bezcenne. 

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuje Wydawnictwu Kobiecemu.

maja 22, 2019

Miłość wszystkich nas zmienia w idiotów.

Miłość wszystkich nas zmienia w idiotów.
Cześć!
Dzisiaj mam dla Was recenzję książki "Współlokatorzy" spod pióra Beth O'Leary od wydawnictwa Albatros.

'"Czuję ukłucie miłości. Może to tylko kolka, trudno ocenić na tym etapie związku, ale mimo wszystko."



Kiedy Tiff zostaje zdradzona przez Justina, zaczyna szukać mieszkania dla siebie. Nie chce ciążyć na głowie swoim przyjaciołom Grecie i Mo. Przecież oni sami niedawno co zamieszkali ze sobą w bardzo małej kawalerce. Gdy dziewczyna znajduje ogłoszenie z niską ceną czynszu nie waha się. Wie, że natychmiast musi wyprowadzić się od Justina. Nie zniesie kolejnego spotkania z nową atrakcyjną, dziewczyną swojego ex. W ogłoszeniu jest tylko jeden mały szczegół, który nie wydaję się Tiffany, aż tak istotny, a mianowicie spanie w jednym łóżku. Oczywiście nie razem, chłopak jest w domu tylko w godzinach 9-18, za to ona w tym czasie pracuje. Cóż, plan spania na zmianę mógłby wydawać się trochę szalony, ale czy niewykonalny?

"Irytująca babka, bez dwóch zdań. No i kobieta, co może się nie spodobać Kay. Ale dzwoniły jeszcze tylko dwie osoby: pierwsza pytała, czy mam coś przeciwko oswojonym jeżom (odpowiedź: nie, dopóki u mnie nie mieszkają), a druga to na sto procent handlarz narkotykami (nie, nie jestem przewrażliwiony – gość chciał mi sprzedać prochy podczas naszej rozmowy)."

Książka Beth O'Leary totalnie odbiega od moich upodobań. Jak już mogliście zauważyć, większość historii, które czytam, mają w sobie mniej lub więcej wątków erotycznych. Do tego fabuła najczęściej opiera się na mężczyźnie, który jest bogaty, a kobieta to szara myszka. Jednak tym razem postanowiłam sięgnąć po tę właśnie komedię romantyczną, bo gdy tylko zobaczyłam okładkę, sama z siebie się uśmiechnęłam. To ona przyciągnęła mnie od razu, gdy ujrzałam ją w zapowiedziach i muszę Wam powiedzieć, że treść jest równie wesoła, jak cała szata graficzna lektury.

Współlokatorzy to debiut brytyjskiej autorki. Jednak w ogóle nie odczułam tego, że Beth O'Leary dopiero zaczyna swoją przygodę. Tekst jest bardzo ładnie napisany, a jej styl i klimat, który stworzyła dowcipnymi wzmiankami to coś, co pokochałam.

Oprócz tego, że niejednokrotnie uśmiałam się, czytając tę książkę, to z drugiej strony odkryłam w niej drugie dno. Historia opowiada oczywiście o miłości, ale też strachu związanym z przeszłością bohaterów, a do tego o toksycznych związkach, które potrafią bardzo wyniszczyć człowieka.



Opis wydawnictwa:
"Przewrotna historia miłosna bezbłędnie oddająca ducha naszych czasów!

Tiffy i Leon dzielą mieszkanie.
Tiffy i Leon dzielą jedno łóżko.
Tiffy i Leon nigdy się nie spotkali…

Tiffy Moore pilnie potrzebuje taniego lokum. Leon Twomey bierze nocne zmiany, bo rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Choć ich przyjaciele sądzą, że to szaleństwo, oni znajdują idealne rozwiązanie: w ciągu dnia Leon będzie w ciasnej kawalerce odsypiał noce zmiany, dzięki czemu Tiffy będzie miała to samo mieszkanie wyłącznie dla siebie przez resztę doby.

Ona właśnie zerwała ze swoim zazdrosnym chłopakiem i ledwo wiąże koniec z końcem, pracując w niszowym wydawnictwie, on bardziej dba o innych niż o siebie – nocami zajmuje się pensjonariuszami domu opieki, a każdy grosz odkłada na prawników, którzy wyciągną jego niesłusznie skazanego brata z więzienia.

Na przekór wszystkim i wszystkiemu, dwoje niezwykłych współlokatorów odkrywa, że jeśli wyrzuci się wszystkie zasady przez okno, można stworzyć całkiem przyjemne i ciepłe domowe ognisko."


Na sam koniec muszę Wam powiedzieć, że książka idealnie sprawdzi się jako odskocznia od czegoś cięższego. Napisana jest lekkim językiem, dzięki temu bardzo szybko się ją czyta. Do tego miejscami można nieźle się uśmiać. Tego właśnie było mi potrzeba. Już wiem, że z chęcią sięgnę po inne lektury pisane przez Beth O'Leary.

Za możliwość przeczytania tej powieści oraz zaufanie dziękuje wydawnictwu Albatros.


Jakie gatunki literackie lubicie najbardziej?

maja 20, 2019

Królestwo...

Królestwo...

 Erotyk, który nie jest dla wszystkich. Wiele z Was już pewnie słyszało o drugim tomie serii Mount Trilogy. Za mną już są już obie książki i muszę Wam powiedzieć, że ta seria nie jest dla wszystkich.



Na samym początku poznajemy Keire, kobietę, która prowadzi destylarnię whisky. Firma od lat należy do jej rodziny, a gdy ojciec kobiety odchodzi na emeryturę, cały dobytek przechodzi w jej ręce. Niestety ta, nie ma szczęścia do mężczyzn. Brett miał być cudownym mężem i jeszcze lepszym kompanem do interesów. Niestety po jego śmierci, okazuje się, że zostawił po sobie same długi, w tym jeden ogromny u mężczyzny, którego boją się wszyscy w tym mieście. Mowa tu o nieposkromionym i władczym Mouncie, który również jest właścicielem imperium. Jednak jego interesy nijak mają się do tych legalnych, które prowadzi Keira.


Gdy drogi Keiry i Mounta splatają się, nikt nie spodziewa się takiego obrotu sprawy. Ona, bizneswoman, która nade wszystko ceni sobie szczerość, rodzinę oraz swoich pracowników, a także odziedziczona firmę. On postrach wszystkich, prowadzący szemrane interesy, mający całą górę pieniędzy, a przede wszystkim władze. Kira nie może uwierzyć w to, że taki mężczyzna jak Mount może wywołać u niej tak skrajne i silne emocje. Za to bogaty i arogancki facet nie chce nawet pomyśleć, że ta uparta, rudowłosa kobieta może być dla niego kimś więcej niż tylko kolejna zabawka.

Jak ich wspólna historia będzie toczyć się dalej? Uwierzcie mi, będzie gorąco!



Meghan March ma na swoim koncie naprawdę wiele ciekawych tytułów, dlatego tak bardzo się cieszę, że są one w końcu powoli tłumaczone na język polski. „Król bez skrupułów” to pierwsza książka, która miałam okazję przeczytać spod pióra tej właśnie autorki i muszę powiedzieć, że wbiła mnie w ziemię. To jak opisywane są sceny erotyczne, może czasem nie spodobać się niektórym z czytelników, a kobiety, mogą mieć zastrzeżenia co do tego, że główny bohater obchodzi się z nimi dość przedmiotowo. Mnie absolutnie to nie przeszkadzało, ponieważ odkryłam w tym wszystkim drugie dno i już wiem co te wydarzenia i historię miały na celu Druga część tej serii, a mianowicie jej zakończenie rozłożyło mnie na łopatki i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, gdy okazało się, że właśnie przeczytałam ostatnią stronę. 


Opis wydawcy tom 1:
Keira Kilgore jest rudowłosą pięknością o ognistym temperamencie i niepokornej duszy. Prowadzi destylarnię, która należy do jej rodziny od czterech pokoleń, i to dziedzictwo jest dla niej wszystkim. Zwłaszcza teraz, gdy po kilku miesiącach małżeństwa zmarł jej mąż. Nie był to udany związek. Brett, jej małżonek, regularnie ją zdradzał, podkradał pieniądze z firmowego konta, a gdy zginął, okazało się, że... pozostawił ją z ogromnym długiem, którego w żaden sposób nie mogłaby spłacić. Najgorsze jednak, że zadłużył Keirę u człowieka, który rządzi Nowym Orleanem żelazną pięścią.

Lachlan Mount nie ma żadnych zahamowań ani słabości, a o jego bezwzględności krążą legendy. Nikt nie odważy się kwestionować jego życzeń czy łamać ustalonych przez niego zasad — ani policja, ani żadna z mafii działających w tym mieście. Mount trzyma się w cieniu. Nikomu nie pozwala zbliżyć się do siebie, może poza nielicznymi kobietami, które potem giną bez wieści. Mężczyzna może zrobić wszystko, bo nigdy nie spotkał się nawet z cieniem oporu. Kontrolował Nowy Orlean w pełnym tego słowa znaczeniu, a jego żądania zawsze były spełniane. Tak miało być i tym razem.

W zamian za odstąpienie od zniszczenia dziedzictwa Keiry zażądał jej samej...





Opis wydawcy tom 2:
Keira Kilgore ma ognisty temperament i cudowne ciało. Ta silna, odważna kobieta nade wszystko ceni niezależność — choć stanowi własność tyrana. Nie ma prawa decydowania o swoim losie, mimo że podejmuje decyzje biznesowe jako właścicielka i szefowa rodzinnej destylarni. Jeszcze całkiem niedawno wierzyła, że jest wdową, jednak okazało się, że jej uznany za zmarłego mąż żyje. I jest równie podły jak dawniej!

Lachlan Mount stanowi prawo i ustala zasady w Nowym Orleanie. Nikt nawet nie próbuje kwestionować jego żądań. Gdy sięgnął po Keirę, oczywiste było, że odtąd jest jego zabawką. Dziewczyna stała się własnością najbardziej bezwzględnego i bezlitosnego tyrana, jaki kiedykolwiek kontrolował Nowy Orlean. I chociaż Mount wyzwala w niej najgorsze instynkty, a rozum każe jej go nienawidzić, ciało pożąda tego okrutnego mężczyzny każdym nerwem. Keira pragnie więc tylko ocalić duszę i serce.

W drugim tomie tej niezwykłej trylogii wydarzenia nabierają szalonego tempa. Odwaga i duma Keiry ścierają się z bezwzględnym żądaniem Mounta, by była mu absolutnie posłuszna. Każde ich spotkanie to zderzenie namiętności i odwagi, pożądania i podziwu. Mężczyzna wie, że choć rządzi miastem żelazną pięścią, nie podporządkuje sobie rudowłosej ślicznotki do końca. Zdaje sobie również sprawę, że nie może jej stracić. Jest dla niego cenniejsza od władzy i pieniędzy. Tymczasem sprawy zmierzają ku katastrofie. Nadchodzą chwile grozy...

Meghan March pochodzi z Michigan. Uwielbia czytać, strzelać na strzelnicy i bawić się ze swoimi szalonymi psami. W przeszłości zajmowała się handlem częściami samochodowymi i bielizną, wytwarzaniem biżuterii oraz prawem korporacyjnym. Obecnie ma o wiele ciekawszą pracę: pisanie emocjonujących książek docenianych przez rzesze czytelników.
On łamie wszystkie twoje zasady. Jego możesz złamać ty!



To emocjonująca, pełna dramatycznych zwrotów historia o dwóch silnych osobowościach. Niezależna i niepokorna piękność oraz bezlitosny tyran wymagający całkowitego posłuszeństwa przecież w żaden sposób nie mogą być razem! Bo gdy do gry wchodzą pożądanie, nienawiść i nieugięta wola, katastrofa wydaje się nieunikniona. On żąda absolutnego poddania. Ona nie zamierza spełnić jego rozkazu. Ich każde kolejne spotkanie, słowo czy dotknięcie nakręca spiralę adrenaliny i ekstazy. Prędko się przekonasz, jak magnetycznym afrodyzjakiem jest władza. I jak bardzo kosztowna może być wolność. Zobaczysz, że nie da się zbudować niczego trwałego, brodząc w sieci kłamstw...

Stań oko w oko z tyranem. Jest okrutny, brutalny i zabójczo przystojny.

Ostrzegam, jeżeli nie lubicie czekać na kolejny tom książki, wstrzymajcie się z jej czytaniem lub wystawcie swoją cierpliwość na próbę. Ja wiem, że warto, jest czasem poczekać, a przed kolejną premiera odświeżyć sobie wcześniejsze części.

Za możliwość przeczytania tych książek, dziękuję oczywiście wydawnictwu EditioRed.


Polecacie coś z gorących romansów? Ja na swojej półce mam już następne, które w niedługim czasie postaram się, je przybliżyć!


maja 17, 2019

Pogoda zmienną jest

Pogoda zmienną jest
Cześć kochane!

Och, jak ja dawno nie byłam na zakupach, a Wy? Wolicie je robić online, siedząc wygodnie przed ekranem laptopa, czy może musicie iść stacjonarnie i przymierzyć oraz po dotykać ciuch zanim go kupicie?

Ja wręcz kocham internetowe zakupy, nigdy nie umiem odnaleźć się w galerii, gdzie są tłumy ludzi, a w rozmiarach ubrań często są już braki. Dlatego wolę usiąść wygodnie z ciepła kawą i wyszukiwać coraz to ciekawszych okazji online. 

Ostatnio bardzo spodobały mi się wszystkiego rodzaju swetry. Między innymi takie z odkrytymi plecami, czy ramionami. Jak wiadomo, pogoda zmienną jest, zwłaszcza w maju. Dlatego w tym okresie lubie zarzucić na siebie sam sweterek i mogę ruszać podbijać świat.

Znalazłam nawet kilka, które podbiły moje serce. 
Zobaczcie, to jeden z nich, jak Wam się podoba?


Jego kolor jest po prostu obłędny! Delikatny róż i ten świetny tył. 
Idealny na lato!
Chyba się na niego skuszę.

Tutaj mam jeszcze jeden z odkrytymi ramionami, ale już w bardziej stonowanym i klasycznym kolorze czyli czerń.
 Lubicie takie bardziej wymyślne kroje swetrów? Czy może jednak wolicie pełne, bardziej zakryte, klasyczne?



W mojej szafie nie może również zabraknąć bluz. Jako nastolatka, miałam ich ogrom, a teraz? Jakoś przerzuciłam się na koszule lub zwiewne bluzki z długim rękawem. Jednak, gdy na dworze plucha, pod skórzaną ramoneskę lubię ubrać coś z kapturem, bo do miłośniczek parasoli nie należę. Znalazłam dwie, które koniecznie muszę wrzucić do koszyka.


Co o nich myślicie? Ta moro, jest świetna, ponieważ jest dłuższa, a do tego bardziej letnia. Tego właśnie szukałam. 

Ta druga znowu wygląda na dużo cieplejszą, akurat taką na chłodniejsze wieczory.



Dajcie koniecznie znać, która bluza, a może sweter wpadł Wam najbardziej w oko.


maja 14, 2019

Powoli do celu...

Powoli do celu...

Jak część z Was już wie, za kilka miesięcy zaczynam życie w zupełnie innym miejscu. 
Dlatego też już zaczęłam myśleć o kompletowaniu mebli do wymarzonego domu. 
Tym razem chciałam coś, co na razie posłuży nam jeszcze tutaj u rodziców. 


Padło na szafkę nocną ze sklepu Edinos. Tutaj zostawiam Wam link, żebyście mogli zobaczyć, jak ogromny i świetny asortyment posiada ten sklep - www.edinos.pl





Szukałam szafki nocnej, która będzie mała, ale i bardzo pojemna. Ta posiada, aż dwie szuflady, do których zmieszczą się wszystkie potrzebne mi przy łóżku rzeczy. 




Z wyglądu jest bardzo elegancka, klasyczna i pasuje niemal do każdego nowoczesnego stylu mieszkania. Świetnie będzie wyglądała w połączeniu z umeblowaniem w stylu skandynawskim, jak i minimalistycznym. Doskonale sprawdzi się również w pokoju dziecka oraz nastolatka. Posiada klasę higieny E1, wystarczy przetrzeć ją zwilżoną ściereczką, a ona wygląda jak nowa. Odporna jest również na zadrapania czy otarcia. 
Dodatkowo producent zapewnia aż 10 lat gwarancji! To dla mnie nowość, ponieważ zawsze słyszałam tylko o 2 maksymalnie 3 latach, po których mebel niestety nie wyglądał już tak dobrze. 

Obrzeża szafki zabezpieczone są tworzywem PCV, które odporne jest na uszkodzenia mechaniczne. Co bardzo mi się podoba, mebel odporny jest na przebarwienia, dzięki innowacyjnej technologii Elior — nie zawiera metali ciężkich, chloru, ani związków ropopochodnych. 



Bardzo zależało mi na tym, by szafka nocna nie była jednak w połysku. Wiadomo, na lakierowanych powierzchniach widać każdy odcisk palca. Ja przy małym dziecku staram się tego unikać, dlatego sięgnęłam po laminowaną płytę meblową. 

Ja wybrałam kolor biały, ale w ofercie znajdziecie również inne. 



Szuflady nieposiadające uchwytów świetnie wyglądają, a do tego podkreślają nowoczesny, minimalistyczny styl. Są one montowane na prowadnicach rolkowych z blokadą, które gwarantują nam bezpieczne i bardzo wygodne użytkowanie. To również jest dla mnie ważne, ponieważ niejednokrotnie dziecko potrafiło wyciągnąć całkowicie szufladę z komody, która mogłaby wyrządzić jej krzywdę. Tutaj nie muszę się o to martwić ani montować nowych zabezpieczeń. 




Szafka Siena 2X jest zgrabna, mała, ale jaka pojemna! Jej wymiary to 30cm x 30cm x 40cm - dzięki temu zmieści się w każdej sypialni. 

Meble od edinos.pl są bezpieczne dla zdrowia, a produkty Elior wytwarzane są tylko z drewna naturalnego, a także z laminowanej płyty, która posiada atesty i świadectwa higieniczne oraz Świadectwo Jakości Zdrowotnej. 

Jeżeli jesteście ciekawi, jakie szafeczki nocne posiada w swojej ofercie sklep Edinos, koniecznie zajrzyjcie tutaj - https://www.edinos.pl/szafki-nocne-biale






Zostawiam Wam również kod rabatowy na -15 zł dla pierwszych 20 klientów 
73ccaedi.


Ja już wiem, że ten sklep znajdzie się na liście moich ulubionych.





maja 13, 2019

Panie pilocie!

Panie pilocie!

Kolejny romans z serii od Ci Keeland i Penelope Ward. Tym razem padło na podniebne podboje czyli "Playboy za sterami".

Autorki znów pokazały co potrafią, a ja już po kilku pierwszych stronach wiedziałam, że przepadne. Ta lektura wciąga na dlugi czas. Co trzeba jej przyznać? Jest pełna humoru oraz dylematów. O nawet , że to trochę pomieszana komedia z dramatem. Z jednej strony mamy, dwoje bohaterów, którzy są naprawdę wyjątkowi. Bogata turystka i przystojny pilot. Z tą para nie będziemy się nudzić.


„Już wcześniej wyrosły ci skrzydła, teraz tylko musisz nauczyć się latać.”

Opis wydawcy:
Przed dokonaniem najważniejszego wyboru w swoim życiu należy się zastanowić. Najlepiej pojechać gdzieś na kilka dni i porządnie wszystko przemyśleć. W takiej sytuacji ani ognisty flirt, ani spontaniczny wypad do Brazylii u boku przystojnego podrywacza nie jest dobrym pomysłem. Nawet jeśli ten podrywacz jest pilotem pełnym nieziemskiego czaru, a przy tym ma naprawdę słodki dołeczek w brodzie. Kendall Sparks poznaje Cartera Clynesa na lotnisku w takim właśnie momencie. I podejmuje najgorszą z możliwych decyzji — wdaje się w emocjonujący flirt. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że to nie może się dobrze skończyć. Co gorsza, wkrótce odkrywa, że jest zauroczona tym wysokim, ciemnowłosym playboyem. I jest gotowa ruszyć za nim w najdziwniejsze zakątki świata, aby mu towarzyszyć, bo staje się coraz bardziej uzależniona od magnetycznej osobowości Cartera. I kocha go miłością, która każe jej widzieć w nim mężczyznę na dobre i złe, ojca swoich dzieci, z którym chce zbudować prawdziwy dom. A Carter jest przecież playboyem i podrywaczem, czyż nie? Ta ciepła i pogodna opowieść rozpoczyna się jak start samolotu: szybko nabiera tempa i wysokości. Toczy się w różnych pięknych miejscach: w Brazylii i w Dubaju, w Amsterdamie i na Florydzie. Między Kendall i przystojnym pilotem pojawia się namiętność, tęsknota, a przede wszystkim przemożna wola bycia z ukochaną osobą. Playboy i dziewczyna na rozdrożu: ta historia wciągnie Cię bez reszty!



Czytając tę powieść przepadam na ładnych parę godzin i mimo tego, że wiedziałam, że muszę ją skończyć odwlekała to cały czas, bo wiedziałam, że będę bardzo mocno tęsknić.

Carter i Kenedall poznają się na lotnisku, gdy dziewczyna kompletnie nie może się zdecydować gdzie lecieć. Wtem mężczyzna rzuca jej na szybko propozycje jednego z krajów, gdy ona się decyduje by z tego skorzystać, przeżywa szok. Przystojny i umięśniony oraz bardzo zabawny facet, którego poznała w barze na lotnisku, okazuje się pilotem samolotu, w którym za jego namowom, znalazła się Kenedall. Gdzie wylądują? Czy bogata dziewczyna, która pragnie odpocząć i mężczyzna, który miał już wszystkie stewardessy w swoim łóżku znajdą wspólny język? Czy będą w stanie zrozumieć swoje ciężkie charaktery? Czy Carter utrzyma pożądanie na wodzy? Tego dowiecie się wlasnie w tej książce!

Ciepłe kluchy? Tylko momentami. W powieści podobało mi się głównie to, że nic nie jest od początku wyrzucone kawa na ławę. Wszystkie wydarzenia mają swój określony cel oraz przede wszystkim czas. Kenedall okazała się być bogata snobka, ale tylko z początku. Gdy zagłębiamy się w kolejne zdania, widzimy, że nie jest ona wcale taka zła. Carter? To mężczyzna pod przykrywką gbura, który ma ogromne serce, ale ono jednak jest schowane bardzo głęboko. 


Bardzo podoba mi się również motyw ujęty w tej lekturze. Chodzi tu oczywiście o podróże. Bohaterowie dosłownie w kilka godzin przenoszą się z miejsca na miejsce, gdzie poznają dane tradycje, inne kultury, upodobania, a także zwiedzają ciekawe miejsca. Czasem chciałoby się po prostu tak wziąć podręczny bagaż i lecieć na drugi koniec świata, prawda?

"Jeśli chcesz zmienić świat, lub dokonać przełomu, nie trzeba jechać daleko. Wystarczy poszukać we własnym podwórku osób, które cię potrzebują."

Książka jest stosunkowo krótka,dlatego mam wrażenie, że autorki, miały wręcz ograniczony budżet stron. Chciały zawrzeć jak najwięcej informacji, przez co czasem czuje się przesyt, a nawet miałam wrażenie, że trochę było to za nudne? Jednak absolutnie mi to nie przeszkodziło w pochłonięciu tej książki w mgnieniu oka.

Zaufanie? Ono potrafi być bardzo trudnym uczuciem. Do tego odtrącenie, demony dnia wczorajszego, żal, smutek i cała gama wątpliwości. Kenedall i Carter mają jednak w sobie to coś,  za co polubilam te parę. 

Jeślil lubicie duet Penelope Ward i Vi Keeland, musicie koniecznie sięgnąć po tę pozycję.

Tutaj chciałabym oczywiście podziękować wydawnictwu EditioRed za możliwość przeczytania tej książki.❤️

Tytuł: "Playboy za sterami"
Autor: Ki Keeland, Penelope Ward
Przekład: Marta Czub
Wydawnictwo: Editiored
Ilość stron: 280


maja 03, 2019

Miłość, miłość na Manhattanie...

Miłość, miłość na Manhattanie...
Czytanie książek to moja największa pasja, dlatego tym razem skupimy się na kolejnej, która pojawiła się na mojej półce stosunkowo niedawno. Mowa tutaj oczywiście o „Drań z Manhattanu”, mojego ulubionego duetu, czyli Penelope Ward i Vi Keeland.

,,Czasem życie rzuca Ci podkręconą piłkę , coś, czego kompletnie się nie spodziewałeś. Bywa, że jesteśmy zmuszeni wybrać, czy chcemy być szczerzy wobec siebie, czy honorowi wobec tych, których kochamy."


Opis wydawcy:

Czy władczy finansista z ogromnymi pieniędzmi i jeszcze większym mniemaniem o sobie jest odpowiednim facetem dla krągłej Włoszki z Bensonhurst, której cechami charakterystycznymi są niewyparzony język i oryginalna fryzura? Soraya Venedetta doskonale zdawała sobie sprawę, że nic z tego nie będzie. Mężczyzna, którego zauważyła w metrze, był niewiarygodnie przystojny, miał cudowny, niski głos, a do tego władzę i pieniądze. Zachowywał się natomiast arogancko i despotycznie. Dziewczyna nie miałaby nic przeciwko bliższemu poznaniu pięknego drania, jednak szanse na to wydawały się bliskie zeru — dopóki Soraya nie znalazła jego zgubionego w metrze telefonu.

Graham J. Morgan ma dopiero 29 lat, ale już jest uznanym biznesmenem, jego firma świetnie prosperuje. Mężczyzna całkowicie poświęcił się nauce i pracy, nic więc dziwnego, że odnosi imponujące sukcesy. Wszystko jednak się zmienia, gdy znajduje w swojej komórce zdjęcia nieznajomej piękności. Widać na nich fantastyczny dekolt, śliczne nogi i wyjątkowo zgrabny tyłek. A potem okazuje się, że dziewczyna ma także długie, lśniące włosy, słodką twarz anioła i iście diabelski temperament. Jednym celnym zdaniem burzy jego spokój na długo.

To pełna humoru i wdzięku opowieść o miłości, która narodziła się między antypatycznym, bogatym despotą i charakterną, odważną Włoszką, która zawsze mówi, co myśli, i robi to, co uznaje za słuszne. Dzieli ich właściwie wszystko, ale łączy dzika namiętność i pełne poświęcenia uczucie. Nie oderwiesz się od tej fascynującej i podnoszącej na duchu historii aż do ostatniego zdania!

On miał pięćdziesiąt twarzy. A ona pokochała je wszystkie.




Gorący seks, opisany subtelnie i niezagłuszający fabuły książki? Tak! To właśnie Lubie w opowieściach od P. Ward i V. Keeland. Motyw bogatego, chamskiego, aroganckiego i nieziemsko przystojnego biznesmena w połączeniu z kobietą pochodzącą z Włoch, która ma bardzo cięty język i mówi wszystko prosto z mostu, bez chwili namysłu, co jej ślina na język przyniesie, tak to musi się udać.

Historię rozpoczyna, bardzo śmieszy wątek, czyli bitwa o miejsce w metrze. Właśnie tam poznajemy Soraye, która znajduje telefon i pierwsze co robi, to sprawdza w nim galerie zdjęć, bo kto by tak nie zrobił, gdyby znalazł odblokowany smartphon. Chwilę później dzwoni pod jeden z numerów, który znajduje w kontaktach. Gdy słuchawkę po drugiej stronie odbiera bardzo zdenerwowana, oczywiście na właściciela telefonu, dziewczyna. Soraya dzięki niej poznaje adres firmy, a także dane osobowe mężczyzny, do którego należy zguba. Postanawia oddać to, co znalazła, więc udaje się do siedziby firmy, gdy jednak się tam zjawia, mężczyzna nie chce jej widzieć, ani powiedzieć nawet zwykłego „dziękuję". Pod wpływem chwili Soraya, postanawia zostawić gburowi mały prezent. Robi sobie zdjęcia, na których oczywiście nie ma twarzy. Jednak widać tam cudownie długie nogi i pięknie wyrzeźbiona pupę, a także inne kobiece kształty. Właśnie w tym momencie zaczyna się miłosna historia pary, która musi najpierw uporać się z przeszkodami stojącymi na ich drodze, by móc w końcu być razem.

 Czy im się uda? Na to pytanie, odpowiedź znajdziecie w książce.


„Wyjmij mu ten kij z tyłka i walnij go nim w głowę parę razy. On nie jest głupi. Dość szybko się domyśli, jak należy postępować”.

Jeżeli przeczytacie już kilka wersów, porównanie do E.L. James może Was odstraszyć. Moja rada? Idźcie dalej, a ten przypis puśćcie mimo uszu. Drań z Manhattanu nie ma kompletnie nic wspólnego z „Pięćdziesiąt twarzy Greya". W którym romansie w dzisiejszych czasach nie znajdziemy bogatego faceta i szarej myszki, kobiety. Uwierzcie mi, że to bardzo popularny motyw w ostatnim czasie. Książka opiera się głównie na wiadomościach SMS, a także dialogach, jeżeli nie lubicie tego w powieściach, poczekajcie. Historia powoli się rozkręca, ale gdy już to zrobi, bardzo szybko się ją czyta i aż chce się wiedzieć, co będzie dalej.

Oprócz zwykłego, oklepanego romansu mamy tutaj drugie dno. Książka składnia do przemyśleń i zatrzymania się na chwile w tej ciągłej gonitwie czasu. Czy je ujrzycie, to już zależy od Was.

Przy tej lekturze pośmiejemy się, popłaczemy, a także znajdziemy wątki, przy których na naszej twarzy będzie malowała się powaga. Czego chcieć więcej jak nie szybko czytającej się książki, a także nie do końca wyidealizowanego romansu z drugim dnem.

Dziękuję EditioRed za możliwość przeczytania tej powieści.




Tytuł: „Drań z Manhattanu”
Autor: Penelope Ward, Vi Keeland
Przekład: Edyta Stępkowska
Wydawnictwo: editiored
Ilość stron: 320

maja 01, 2019

Rzućmy wszystko i jedźmy...

Rzućmy wszystko i jedźmy...
... w Bieszczady!

Kto nie zna jeszcze twórczości Kasi Haner?
Musicie koniecznie nadrobić zaległości, bo Królowa Dramatów znowu zaskakuje.
Uwaga spoiler!

Tym razem Kasia, postawiła na coś bardziej delikatnego niż dotąd. Jednak jak zwykle udało jej się zawrócić mi totalnie w głowie. Książka „Drwal” nie dość, że ma przepiękną okładkę, na której widzimy tajemniczego mężczyznę w kapturze, na tle lasu, to jeszcze jej wnętrze urzekło mnie w każdy możliwy sposób.



„Czasami sami nie wiemy, jak bardzo nam czegoś brakuje, dopóki tego nie zasmakujemy”.

Jason jest z wyboru samotnikiem. Mieszka w domu, który postawiony jest w środku lasu. Nie jest do końca sam, bo ma dwa dorosłe psy i kilka szczeniaków rasy Husky. Jednak już od kilku lat nie wpuszcza do swojego życia żadnych ludzi. Kontaktuje się z nimi tylko, gdy musi zakupić żywność w markecie lub sprzedać swoje drewniane rzeźby, które tworzy w pracowni, to jednak załatwia przez internet lub telefonicznie. Z żadnym ze swoich klientów nie spotyka się osobiście. Wiedzie spokojne życie, nikomu nie wchodząc w drogę. Pewnego dnia, zjawia się u niego niezapowiedziany gość. Jest to Samantha, dziennikarka na stażu, która od kilku miesięcy zasypuje go e-mailami w sprawie wywiadu.

Samantha to młoda kobieta, która o niczym innym nie marzy, jak o tym, by spełnić każde żądanie swojego szefa, by móc ukończyć staż w jego firmie. Jednak już na samym początku popełnia ogromny błąd, który bardzo dużo ją kosztuje. O tajemniczym drwalu dużo się mówi, dlatego ambitna i zapalona stażystka postanawia przeprowadzić z nim wywiad za wszelką cenę. Gdy dociera na odludzie, gdzie mieszka Jason, chcąc nie chcąc musi wziąć przymusowy urlop. Jedyną drogę dojazdową zalał deszcz, który padał podczas burzy.

„Ruszyliśmy powoli, ale nagle zagrzmiało i Sam uciekła do środka w mgnieniu oka. Rozbawiło mnie to, że tak panikowała. Przecież nic jej tu nie groziło. Czekała chwilę na ganku, aż do niej dołączę, i spojrzała na mnie krzywo.— Bawi cię moje zachowanie? — burknęła na mnie”.

Gdy Sam pierwszy raz patrzy na mężczyznę i nie do końca może uwierzyć to, co widzi, jej wyobraźnia podpowiadała jej zupełne przeciwne obrazy niż ten, który widzi teraz. Jason jest rozbawiony jej zachowaniem, ale ciągle udaje niewzruszonego i dzięki jej błyskowi w oku zgadza się odpowiedzieć tylko na pięć pytań z jej listy. Gdy Sam po krótkiej rozmowie obiera drogę powrotną, ma wypadek. Na szczęście Jason postanawia w tym czasie wyruszyć po zapasy żywności i znajduje nieprzytomną dziennikarkę. Zabiera ją do szpitala, a później na swoje pustkowie. Gdy Sam dochodzi do siebie, para zaczyna z sobą coraz więcej rozmawiać. Szybko łapią wspólny język. Sam odpoczywa od całego zgiełku miast, a Jason w końcu dostrzega to, jak brakowało mu towarzystwa innych osób.

Jak potoczy się życie szalonej i ambitnej dziennikarki oraz zranionego w przeszłości Jasona? O tym już musicie sami przeczytać!





Opis wydawnictwa:

Jason Parker, zraniony wydarzeniami z przeszłości, kilka lat temu porzucił wygodne życie w Cleveland i zamieszkał w drewnianym domu pośrodku lasu, z dala od ludzi. Obiecał sobie, że nigdy więcej nie pokocha. W swoim azylu tworzy rzeźby, wyrażając w nich emocje, które nie do końca rozumie. Zdolny artysta zdobywa coraz większą popularność, ale konsekwentnie odmawia kontaktów z mediami.

Samantha Crow ma w życiu konkretny cel. Przebojowa i śmiała dziewczyna chce zostać dziennikarką, choć w głębi duszy pragnie zupełnie czegoś innego. Pewnego dnia dopina swego i namierza pracownię Jasona. Pod pretekstem wywiadu odważa się odwiedzić tajemniczego "Drwala".

To spotkanie, które nieoczekiwanie na dobrych kilka dni uziemia Jasona i Sam w leśnej samotni, sprawia, że zamknięty i skryty mężczyzna otwiera się przed, na pozór beztroską, kobietą. Choć oboje mają wiele tajemnic i nie potrafią odnaleźć właściwej ścieżki, to tylko oni mogą sobie wzajemnie pomóc. Czasami jednak prawdziwe uczucie to za mało, by przegonić demony przeszłości.

Las. Deszcz. Miłość, która narodziła się z natury."

Kasia tym razem bardzo mnie zaskoczyła, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Książka pisana jest z perspektywy mężczyzny, co mi się osobiście bardzo spodobało. Na rynku jest bardzo mało romansów tego typu. Raczej spotykamy się na co dzień z oklepanym już motywem milionera i szarej myszki. Nie ukrywam, że taki rodzaj historii bardzo lubię, ale miło jest czasem sięgnąć po coś zupełnie innego. Sceny +18 również znajdziemy, ale nie ma ich tak dużo, aby przysłoniły fabułę, bo ona akurat nie opiera się głównie na przeżyciach cielesnych bohaterów. Lektura jest lekka i pisana bardzo prostym językiem, dzięki czemu szybko się ją czyta, a kartki lecą jak oszalałe. Historia jest bardziej skomplikowana, niż nam się wydaje, bo nie jest to zwykły, słodki i wyimaginowany romans. To coś więcej. To opowieść o przeżyciach, konsekwencjach popełnianych w życiu błędów, a także życie dwóch całkiem zagubionych ludzi. Oboje pragną tego samego, ale nie do końca potrafią się do tego przyznać. Pamiętajcie, że nic nie dzieje się przypadkiem, a miłość? Przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie i nie do końca odpowiednim.



Za możliwość przeczytania tej historii dziękuję wydawnictwu Editio Red oraz samej Kasi. Książkę można zamawiać w przedsprzedaży na Empik.com, a z samego źródła mogę Wam powiedzieć, że lektura będzie wysyłana znacznie wcześniej niż zawsze.
Dziękuję Kasiu za tak świetną książkę. Życzę Ci jeszcze więcej sukcesów i nigdy nie przestawaj pisać, bo wychodzi Ci to naprawdę świetnie!

Tytuł: Drwal. Miłość, która narodziła się z natury.
Wydawnictwo: Editio Red
Autor: K.N. Haner
Liczba stron: 304
Liczba rozdziałów: 26
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Narracja: Pierwszoosobowa, z perspektywy mężczyzny.

PREMIERA: 15.05.2019!


Copyright © 2016 Kobieta inspiruje , Blogger